Czy można holować na drodze ekspresowej – zasady i bezpieczeństwo

Holowanie na drogach szybkiego ruchu od lat budzi wątpliwości. Część kierowców jest przekonana, że obowiązuje tam całkowity zakaz, inni traktują drogę ekspresową jak zwykłą krajówkę, tylko z wyższą prędkością. Tymczasem przepisy są bardziej zniuansowane, a ich literalna treść nie zawsze dobrze przystaje do realiów ruchu. Problem nie polega więc wyłącznie na pytaniu „czy wolno”, ale raczej „czy wolno, w jakim zakresie i czy w ogóle jest to rozsądne”.

Ramy prawne: co naprawdę mówi kodeks drogowy

Punkt wyjścia daje Prawo o ruchu drogowym, w szczególności art. 31, który reguluje zasady holowania, oraz przepisy dotyczące autostrad i dróg ekspresowych. Warto rozłożyć to na czynniki pierwsze, bo to tutaj rodzi się najwięcej nieporozumień.

Autostrada a droga ekspresowa – kluczowe rozróżnienie

Najpierw zasadnicza kwestia: autostrada i droga ekspresowa to w prawie dwie różne kategorie dróg, choć w potocznym języku często są wrzucane do jednego worka jako „drogi szybkiego ruchu”. Skutki prawne są jednak inne.

Na autostradzie obowiązuje wyraźny zakaz holowania, z jednym istotnym wyjątkiem:

Na autostradzie zabrania się holowania, z wyjątkiem holowania przez pojazd do tego przeznaczony (np. pomoc drogową) do najbliższego zjazdu lub miejsca obsługi podróżnych.

W praktyce oznacza to, że klasyczne holowanie „na linie” przez znajomego czy przypadkowego kierowcę na autostradzie jest zakazane niezależnie od okoliczności. Dopuszczalne jest wyłącznie profesjonalne holowanie (pojazdem specjalistycznym) i tylko do najbliższego miejsca, gdzie można opuścić autostradę lub zatrzymać się w sposób bezpieczny i legalny.

Na drodze ekspresowej sytuacja wygląda inaczej. Ustawa nie wprowadza tu ogólnego zakazu holowania, tak jak na autostradzie. Zastosowanie mają ogólne zasady holowania z art. 31 PoRD, czyli m.in. wymogi dotyczące:

  • rodzaju połączenia (sztywne lub giętkie),
  • maksymalnej prędkości holowania,
  • sprawności układu hamulcowego,
  • oznakowania pojazdu holowanego.

Prawnie rzecz biorąc, holowanie na drodze ekspresowej jest zatem dopuszczalne, o ile spełnione są wszystkie ogólne warunki. I tu pojawia się pierwsza warstwa złożoności: to, co jest dozwolone przepisami, niekoniecznie będzie rozsądne z punktu widzenia bezpieczeństwa.

Kiedy holowanie na drodze ekspresowej jest formalnie dopuszczalne

Na gruncie przepisów holowanie na drodze ekspresowej podlega tym samym zasadom, co na innych drogach dwujezdniowych poza obszarem zabudowanym. W praktyce oznacza to kilka kluczowych wymogów, których naruszenie może skończyć się nie tylko mandatem, ale też znaczącym wzrostem ryzyka wypadku.

Do najważniejszych warunków należą m.in. (w uproszczeniu, bez przytaczania pełnej treści artykułu):

  • ograniczenie prędkości holowania do 60 km/h poza obszarem zabudowanym,
  • zakaz holowania pojazdu z przyczepą (oraz holowania motocykli w określonych konfiguracjach),
  • wymóg zapewnienia skutecznego hamowania pojazdu holowanego – inaczej konieczne jest połączenie sztywne,
  • obowiązek oznaczenia pojazdu holowanego (m.in. światła, ewentualne trójkąty, gdy wymaga tego sytuacja),
  • wymóg posiadania uprawnień do kierowania odpowiednią kategorią pojazdu po obu stronach zestawu.

Wszystko to formalnie daje zielone światło do holowania także na drodze ekspresowej – pod warunkiem, że kierujący jest w stanie jednocześnie przestrzegać ograniczenia prędkości i nie blokować w rażący sposób ruchu.

Sytuacje graniczne i typowe błędy kierowców

Największy problem pojawia się w sytuacjach „pośrednich”: auto odmawia posłuszeństwa już na pasie ruchu, kierowca udaje się na pas awaryjny, po czym pada decyzja: „ściągnie się samochód na lince do pierwszego zjazdu”. Formalnie, na drodze ekspresowej jest to możliwe. Problem zaczyna się przy próbie zderzenia tego z realnym tempem ruchu.

Na drodze ekspresowej typowe prędkości sięgają 100–120 km/h, a zestaw holujący powinien poruszać się z prędkością maksymalnie 60 km/h. Różnica jest więc bardzo duża. Skutki są łatwe do przewidzenia: pojazd jadący z dozwoloną (dla siebie) prędkością 120 km/h dogoni zestaw holujący znacznie szybciej, niż wielu kierowców zdaje sobie sprawę. Kierowcy, którzy nie spodziewają się bardzo wolno jadących pojazdów na drodze ekspresowej, reagują często z opóźnieniem.

Do typowych błędów należą:

  • holowanie lewym pasem (pod pretekstem „szybciej zjedzie się z drogi”),
  • brak wykorzystania pasa awaryjnego w maksymalnym możliwym zakresie,
  • ignorowanie warunków pogodowych – holowanie w deszczu czy przy ograniczonej widoczności,
  • holowanie pojazdu z poważną awarią układu kierowniczego lub hamulcowego, który faktycznie nie nadaje się do bezpiecznego prowadzenia,
  • brak właściwego oznaczenia pojazdu holowanego, szczególnie po zmroku.

To, że przepisy czegoś nie zakazują wprost, nie zwalnia z odpowiedzialności za skutki własnych decyzji. W razie wypadku policja i biegli sądowi często analizują nie tylko literalne naruszenia przepisów, ale też to, czy zachowanie było rozsądne i przewidywalne w danych warunkach.

Bezpieczeństwo: teoria przepisów kontra realia ruchu szybkiego

Najważniejsza oś sporu wokół holowania na drogach ekspresowych przebiega między literą prawa a zasadą ograniczonego zaufania i zdrowym rozsądkiem. Z jednej strony – brak generalnego zakazu. Z drugiej – faktyczna specyfika ruchu na takich drogach.

Droga ekspresowa jest projektowana jako trasa o wysokiej przepustowości, z ograniczoną liczbą zjazdów, oddzielonymi jezdniami i podwyższoną dopuszczalną prędkością. Pojazd poruszający się znacznie wolniej niż dominujący strumień ruchu tworzy realne zagrożenie, nawet jeśli formalnie jedzie zgodnie z przepisami (np. 60 km/h podczas holowania).

Trzeba też brać pod uwagę zachowania innych uczestników ruchu. Kierowcy na drogach ekspresowych często zakładają, że wszystkie pojazdy poruszają się mniej więcej zbliżoną prędkością. Nagłe „dogonienie” holowanego zestawu może skutkować gwałtownymi manewrami obronnymi: ostrym hamowaniem, zjazdem na sąsiedni pas bez pełnej obserwacji lusterek, a w konsekwencji kolizjami wtórnymi.

Formalnie dopuszczalne holowanie na drodze ekspresowej może być w konkretnych warunkach obiektywnie niebezpieczne – i to nawet wtedy, gdy kierowca skrupulatnie przestrzega przepisów.

Stąd rosnąca praktyka – także po stronie policji i służb drogowych – by w wielu sytuacjach rekomendować odholowanie przez profesjonalną pomoc drogową, a nie improwizowane zestawy z użyciem liny i przypadkowego holownika.

Holowanie czy laweta? Analiza konsekwencji wyboru

Decyzja: holować „po znajomości” czy wezwać lawetę, to nie tylko kwestia finansowa. To również – a w pewnych sytuacjach przede wszystkim – kwestia odpowiedzialności i potencjalnych konsekwencji prawnych.

Z perspektywy przepisów, korzystanie z lawety (pojazdu specjalnego do przewozu uszkodzonych pojazdów) jest rozwiązaniem bezpieczniejszym formalnie: nie dochodzi tu do klasycznego holowania, a przewożony pojazd traktowany jest jako ładunek. Oczywiście, obowiązują inne zasady (ładunek musi być odpowiednio zabezpieczony, nie można przekraczać dopuszczalnej masy całkowitej itd.), ale nie występuje większość typowych ryzyk związanych z „ciągnięciem” uszkodzonego auta po drodze.

Z drugiej strony, holowanie „po znajomości” ma jedną dużą zaletę: jest szybkie i na pozór tanie. Wystarczy ktoś z liną lub sztywnym holem, kilka minut organizacji – i już można próbować dotrzeć do zjazdu lub warsztatu. W praktyce jednak oszczędność bywa pozorna, gdy uwzględni się potencjalne koszty:

  • mandatu za nieprawidłowe holowanie,
  • odpowiedzialności cywilnej za ewentualną kolizję lub wypadek,
  • zwiększonego ryzyka uszkodzeń holowanego pojazdu (np. przy problemach z układem kierowniczym lub hamulcowym).

Warto też pamiętać, że przy poważniejszych awariach (np. wyciek płynów, uszkodzenia zawieszenia, problemy z blokującymi się kołami) klasycznie rozumiane holowanie może być nie tylko niebezpieczne, ale wręcz niemożliwe technicznie bez wyrządzenia dodatkowych szkód.

Praktyczne rekomendacje dla kierowców

W realnych sytuacjach na drodze ekspresowej decyzje zapadają szybko, pod presją stresu, z ograniczoną ilością informacji. Stąd warto mieć z góry przemyślany schemat działania, który uwzględnia nie tylko litera prawa, ale też trzeźwą ocenę ryzyka.

Po zatrzymaniu pojazdu na drodze ekspresowej (awaria, usterka, brak paliwa) rozsądne podejście obejmuje kilka kroków:

  1. Priorytet: zabezpieczenie miejsca – zjazd na pas awaryjny, włączenie świateł awaryjnych, ustawienie trójkąta, bezpieczne opuszczenie pojazdu przez pasażerów.
  2. Ocena stanu pojazdu – czy da się nim w ogóle bezpiecznie kierować i hamować, czy usterka nie zwiększa ryzyka pożaru, zablokowania kół itp.
  3. Analiza otoczenia – natężenie ruchu, pora dnia, warunki pogodowe. Holowanie w nocy przy dużym ruchu tirów może być znacznie groźniejsze niż w spokojne południe przy dobrych warunkach.
  4. Decyzja: holowanie vs laweta – z uwzględnieniem powyższych punktów oraz faktu, że na autostradzie klasyczne holowanie jest zakazane, a na drodze ekspresowej tylko formalnie dopuszczalne.
  5. Dokumentacja decyzji – w razie poważniejszego zdarzenia, możliwość wykazania, że starano się działać rozsądnie i zgodnie z przepisami, może mieć znaczenie przy ocenie winy.

Na tle całej tej analizy wyłania się dość wyraźny wniosek: przepisy dopuszczają holowanie na drodze ekspresowej, ale w wielu realnych sytuacjach bezpieczniejszym i bardziej racjonalnym wyborem będzie wezwanie profesjonalnej pomocy drogowej. Zwłaszcza gdy:

  • awaria dotyczy układu hamulcowego, kierowniczego lub zawieszenia,
  • warunki pogodowe są złe (deszcz, mgła, śnieg, zmrok),
  • natężenie ruchu jest duże, a kierowcy jadą z wysokimi prędkościami,
  • odległość do najbliższego zjazdu jest znaczna.

Holowanie na drodze ekspresowej pozostaje więc rozwiązaniem prawnie możliwym, ale wymagającym wyjątkowej ostrożności i krytycznej oceny sytuacji. Literalne odczytanie kodeksu drogowego to dopiero pierwszy krok. Kolejny, często ważniejszy, to odpowiedzialne wykorzystanie przysługujących uprawnień z pełną świadomością konsekwencji dla własnego i cudzego bezpieczeństwa.